Tbilisi & Kutaisi (Gruzja) || Tiflis & Kutaissi (Georgien) (12.2019)

PL: Hej! W poprzednim poście opowiedziałam Wam pierwszą część mojej sylwestrowej wyprawy do Gruzji. Teraz czas na ciąg dalszy... Ze starówki pojechałam metrem do Soboru Trójcy Świętej. I tutaj muszę Was ostrzec - metro w Tbilisi jest chyba najgłębiej wykopanym metrem, a ruchome schody najdłuższymi, jakie w życiu widziałam! Także uważajcie wchodząc na nie, bo poruszają się tak szybko, że trzeba na nie wręcz wskakiwać. Zanim jednak doszłam do Soboru, zobaczyłam ogromną kolejkę przed jednym ze sklepów. Podeszłam bliżej i okazało się, że jest to piekarnia, a za 1 Lari, czyli ok. 1,20 zł można kupić ogromny chleb prosto z pieca, który chowa się do swojej torebki. My kupiłyśmy go i połowę zjadłyśmy po drodze do Soboru. Sam Sobór, jak i wzgórze, na którym się znajduje, zrobił na nas ogromne wrażenie. Stamtąd pojechałyśmy na Aleję Rustawelego, która w tym roku zachwycała oświetleniem świątecznym w postaci planet i kosmosu. W końcu doszłyśmy na potężny Jarmark Świąteczny, na którym zjadłyśmy różne smakołyki, np. pączki na słodko i słono. Następnie zrobiłyśmy sobie małą przerwę w jednym ze skybarów z widokiem na całe Tbilisi i ruszyłyśmy dalej na Plac Wolności, na którym znajdowała się ogromna choinka. Tam słuchałyśmy też ulicznych muzyków, a potem wybrałyśmy się do gruzińskiej restauracji, aby posmakować chinkali (gruzińskie pierogi), chaczapuri z serem oraz lobiani z fasolą. Następnego dnia wczesnym porankiem udałyśmy się na marszrutkę, którą pojechałyśmy do Kutaisi. Muszę przyznać, że te ok. 230 km minęły całkiem szybko. W Kutaisi na każdym kroku sprzedawano pomarańcze i mandarynki (w końcu święta!) oraz żywe kury. Po dotarciu do hotelu pojechałyśmy marszrutką do Jaskini Prometeusza. Niestety musiałyśmy się przesiąść, a ze względu na deszcz, kolejna marszrutka się nie pojawiła i wzięłyśmy dalej taksówkę. Okazało się, że jaskinie były w tym dniu czynne tylko do południa, bo to Sylwester. Nasz kierowca był jednak tak miły, że oprowadził nas po całym terenie, a potem obwiózł po wszystkich lokalnych kurortach i turystycznych miejscach. Zdecydowałyśmy, żeby odwiózł nas do Kutaisi. Po drodze zajechał do domu i przyniósł nam cukierki - wspominałam już, że Gruzini są bardzo gościnni. W Kutaisi zjadłyśmy obiad w gruzińskiej restauracji i napiłyśmy się gruzińskiej lemoniady - winogronowej, gruszkowej i śmietankowej (pycha!). Stamtąd wróciłyśmy do hotelu, a po drodze kupiłyśmy gruzińskiego szampana. W związku z tym, że ja nie piję alkoholu, tzn. piję go tylko raz w roku, w Sylwestra, kupiłyśmy też słynną czaczę, czyli gruziński alkohol produkowany z wytłoków winogronowych. O północy wybrałyśmy się z szampanem na Plac Agmaszenebeli i przy pięknej fontannie Kolchidy powitałyśmy Nowy Rok na gruzińskich koncertach. 3 godziny wcześniej niż w Polsce i w Niemczech, ponieważ w Gruzji jest inny czas. Następnego dnia wczesnym porankiem czekał mnie powrót do Warszawy.

DE: Hey! Im vorherigen Beitrag habe ich euch den ersten Teil meiner Neujahrsreise nach Georgien erzählt. Jetzt ist es Zeit weiterzumachen... Von der Altstadt fuhr ich mit der U-Bahn zur Sameba-Kathedrale. Und hier muss ich euch warnen - die U-Bahn in Tiflis ist wahrscheinlich die tiefste und mit der längsten Rolltreppe, die ich je gesehen habe! Seid ihr also auch vorsichtig, wenn ihr sie betretet, da sie sich so schnell bewegt, dass ihr darauf springen müsst. Bevor ich zur Kathedrale kam, sah ich eine riesige Schlange vor einem der Geschäfte. Ich kam näher und es stellte sich heraus, dass dies eine Bäckerei ist und für 1 Lari oder ungefähr 20 Cent kann man riesiges Brot direkt aus dem Ofen kaufen, das man gleich in die Hand nimmt. Wir haben es gekauft und die Hälfte davon auf dem Weg zur Kathedrale gegessen. Die Sameba-Kathedrale selbst und der Hügel, auf dem sie liegt, haben uns beeindruckt. Von dort gingen wir zur Hauptverkehrsstraße Rustawelis Gamsiri, die dieses Jahr mit Weihnachtsbeleuchtung in Form von Planeten und Weltraum geschmückt wurde. Schließlich kamen wir zum mächtigen Weihnachtsmarkt, wo wir verschiedene Köstlichkeiten aßen, zum Beispiel süße und salzige Berliner. Dann machten wir eine kleine Pause in einer der Skybars mit Blick auf ganz Tiflis und fuhren weiter zum Freiheitsplatz Tawisuplebis Moedani, wo sich ein riesiger Weihnachtsbaum befand. Dort hörten wir auch Straßenmusikern zu und gingen dann in ein georgisches Restaurant, um Khinkali (georgische Maultaschen), Khachapuri mit Käse und Lobiani mit Bohnen zu probieren. Am nächsten Tag, am frühen Morgen, gingen wir zu einem Minibus (marshrutka), mit dem wir nach Kutaisi gefahren sind. Ich muss zugeben, dass diese ca. 230 km recht schnell vergangen sind. In Kutaisi wurden überall auf Schritt und Tritt Orangen und Mandarinen (doch Weihnachten!) sowie lebende Hühnerverkauft verkauft. Nachdem wir ins Hotel kamen, machten wir uns auf den Weg zur Prometheus-Höhle. Leider mussten wir umsteigen und wegen des Regens erschien der nächste Minibus nicht und wir nahmen ein Taxi. Es stellte sich heraus, dass die Höhle an diesem Tag nur bis Mittag geöffnet war, weil es Silvester war. Unser Fahrer war jedoch so nett, dass er uns die Gegend zeigte und uns dann durch alle örtlichen Resorts und Touristenorte führte. Wir beschlossen, uns nach Kutaisi zu bringen. Er hat bei sich daheim einen kurzen Stopp gemacht und brachte uns Bonbons - ich habe ja bereits erwähnt, dass Georgier sehr gastfreundlich sind. In Kutaisi haben wir in einem georgianischen Restaurant zu Abend gegessen und georgische Limonade getrunken - mit Trauben-, Birnen- und Sahnegeschmack (lecker!). Von dort kehrten wir ins Hotel zurück und kauften unterwegs georgischen Champagner. Aufgrund der Tatsache, dass ich keinen Alkohol trinke, d.h. ich trinke ihn nur einmal im Jahr, kauften wir am Silvesterabend auch den berühmten Chacha, d.h. georgischen Alkohol, der aus Traubentrester hergestellt wird. Um Mitternacht gingen wir mit dem Sekt zum Agmaszenebeli-Platz und begrüßten am schönen Kolchisbrunnen das neue Jahr bei georgischen Konzerten. 3 Stunden früher als in Polen und Deutschland, weil in Georgien eine andere Zeit ist. Am nächsten Tag kehrten wir am frühen Morgen nach Warschau zurück.