Fasching i inne...

Witajcie! Jak spędziliście weekend? Jesteście "pro-walentynkowi" czy nie? Ja dziś, w niedzielę i w sobotę świętowałam karnawał. W Polsce świętujemy karnawał trochę inaczej niż w Niemczech... Moje trzy dni świętowania z przyjaciółmi zaliczam do udanych! Pierwszy raz widziałam słynny "Faschingsumzug" na starówce i poznałam tradycję przebierania się. To wygląda tutaj tak, że na ulicach każdego miasteczka w ostatni weekend przed Środą Popielcową odbywa się karnawał. Wszyscy się przebierają, a ulicami przechodzi "Umzug", czyli parada przebranych grup, samochodów, przyczepek z muzyką, z których ludzie rzucają popcorn, słodycze lub nalewają widzom na ulicy przeróżne drogie alkohole. Oczywiście wszyscy krzyczą: HELAU! - typowe niemieckie "powitanie" karnawałowe. Dziś był tzw. Rosenmontag... Wszystkie szkoły i firmy były dzisiaj pozamykane.
Ooo, zapomniałam wspomnieć o najważniejszym! Podczas parady lecą tzw. Schlager.
Myśleliście, że polskie disco polo to najgorsza muzyka? Albo że słyszeliście już najgorszy utwór? To nie macie racji! Niemieckie szlagiery przebijają wszystko!!!

Teraz już wiem, że polskie disco polo wcale nie jest najgorsze. :)

Ja przez wszystkie 3 dni karnawału w ostatniej chwili przebrałam się za indiankę - oczywiście tylko troszkę, bo to był totalny spontan!































W czwartek natomiast byłam ze znajomymi w miłej restauracji.










A tak nauczyłam kolegę mówić po polsku:



Widzieliście syryjskie funty? (lira) Ja pierwszy raz! Jutro koleżanka przyniesie mi pokazać tajskie pieniądze. :) Odnośnie tego - tak wygląda tłumaczenie słówek w mojej szkole - moje imię w 4 wersjach i inne słówka...


Na koniec zdjęcia z instagram'a...


Uciekam :) Dobranoc!

2 komentarze:

  1. Ciekawa i fajna wydaje się ta ich tradycja :) Świetne zdjęcia, super wyglądałaś ! ;) P.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.