Ełckie wojaże po włosku... :)

Witajcie! Jak przygotowania do Świąt? Ja wczoraj jeszcze cały dzień spędziłam poza domem. Moja koleżanka przyjechała z Holandii i przywiozła jeszcze jedną koleżankę - Włoszkę. Razem oprowadzałyśmy ją po całym Ełku i przy okazji i ja mam sporo zdjęć. :) Potem miałam spotkania, poszłam do kościoła, następnie niespodziewanie wylądowałam po raz kolejny na koncercie kolęd w Ełckim Centrum Kultury, a ostatecznie na imprezowych wojażach z kolędnikami. 
































Z kolei przedwczoraj spotkałam się z moim dobrym znajomym, Mateuszem, którego dzieła możecie podziwiać m.in. w Golden Goat Studio lub ZUSHI POINT Ursynów.
Godzina prawie 22 - spontanicznie zapadła decyzja: widzimy się o 22:45 w jednym z ełckich pubów. Posiedzieliśmy, porozmawialiśmy, posmuciliśmy się, pośmialiśmy się, po czym po godzinie 2:00 zamykają Żądło (nazwa pubu)... Po przemiłym wieczorze grzecznie wyszliśmy, odwożę Mateusza do domu.
Wyjeżdżamy z ul. Moniuszki na Gdańską i nagle do przejścia zbliża się jakiś chłopak bez butów. Zatrzymuję się, żeby przepuścić go na przejściu, po czym on idąc dziwnym krokiem jak prawie sparaliżowany wpada do naszego samochodu i wsiada na tylne siedzenia. Ja panikuję, nogi z waty, jedna lata na sprzęgle, cała się trzęsę... Mateusz zachował zimną krew, próbował chłopaka "wyciągnąć"... Na szczęście jechała 'duża' policja, którą dzielny M. zatrzymał i Panowie wzięli chłopaka ze sobą... Ja i tak do tej pory nie mogę dojść do siebie i cały czas wyobrażam sobie, co by było, gdyby nie było ze mną Mateusza... Nie wiem, nie umiem wyobrazić sobie, co bym zrobiła, gdybym była w takiej sytuacji sama. Ten chłopak był chory albo naćpany, więc pewnie niegroźny, ale i tak...nie umiałabym. A nawet, gdybym była pasażerem, to też nie miałabym chyba tyle odwagi, żeby postąpić jak Mateusz... Chociaż po tej akcji wiem, że prawdopodobnie skoczyłabym w ogień za takich ludzi jak On. To jedna z najdziwniejszych sytuacji w moim życiu, ale zarazem z tych najbardziej "traumatycznych", które zostają w pamięci i psychice na długo. 
Mateusz, jesteś Wielki!!! Mam ogromny dług wdzięczności. DZIĘKUJĘ.


Póki co uciekam w wir świątecznych przygotowań. 

Życzę Wam, aby te święta były pełne pokoju, miłości i Bożego błogosławieństwa, które wnosi ze sobą Boży Syn w nasze rodziny i wypełnia serca każdego z nas. Niech ta Boża radość i miłość przedłuża się na kolejne dni naszego świętowania i na całą, niejednokrotnie trudną codzienność. Aby przy świątecznym stole nie zabrakło światła i ciepła rodzinnej atmosfery, a Nowy Rok niósł ze sobą szczęście i pomyślność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.