22.11.2014 - Frankfurt am Main

Cześć Kochani! :) Jak wiecie, jestem osobą, która nie potrafi długo usiedzieć w miejscu, więc w weekendy, kiedy nie mam szkoły, wybywam z domu. Dziś była piękna pogoda - bardzo słonecznie i cieplutko. W samo południe postanowiłam wybrać się do Ogrodu Chińskiego we Frankfurcie, który już Wam kiedyś tutaj pokazywałam. Dziś było tam równie pięknie jak latem, ale zarazem mniej tłoczno. Spokojnie, cicho, nie było tylu ludzi. Przespacerowałam się alejkami i mostkami...















Z ogrodu chińskiego już nie miałam daleko co centrum Frankfurtu, więc przespacerowałam się na ulicę Zeil, gdzie roi się od butików i galerii handlowych. Na 7. piętrze jest wspaniała restauracja "Leonhard's" (o niej też Wam pisałam, jeśli ktoś pamięta w ogóle moje starsze posty... ;)).










Sama nie omieszkałam nie skorzystać z przecen i kupiłam kilka perełek. :) Na koniec przespacerowałam się na Römerberg, a tam poczułam już "magię świąt"...







Cały czas trwają przygotowania do "Weihnachtsmarkt", czyli tradycyjnego jarmarku świątecznego. To jedna z najważniejszych tradycji Niemców, a we Frankfurcie co roku odbywa się jeden z największych jarmarków. Na razie wszyscy rozstawiali swoje budki, ale już było klimatycznie! Czekam na oficjalne otwarcie tego Weihnachtsmarkt'u, bo na pewno się tam wybiorę. Jak uczyłam się w podstawówce na niemieckim o tradycjach Niemców, to zawsze próbowałam sobie to wyobrazić. Teraz będę miała okazję zobaczyć to na własne oczy. Cieszę się jak małe dziecko. :-) Z pewnością jarmarków świątecznych w Ełku (które są dla mnie magiczne!) nie można porównać z tymi tutaj! :-) W następny weekend we wszystkich okolicznych miasteczkach - na pewno wybiorę się nie tylko we Frankfurcie. Lubię poznawać tradycje innych państw.

Wieczorem postanowiłam jeszcze raz popatrzeć na piękne, oświetlone centrum Frankfurtu z góry.





Pamiętacie jak prawie 4 lata temu pisałam Wam o zespole Alborada? Już trzeci raz w moim życiu spotkałam ten zespół na deptaku we Frankfurcie...:))) Kupiłam nawet od nich płytę w 2011 roku. Potem widziałam ich w czerwcu, a dziś trzeci raz. Oni naprawdę są zdolni:) Strasznie urzeka mnie to, że wykorzystują różne instrumenty typu fletnia pana czy didgeridoo, które nie są mi obce, a brzmienia mają fenomenalne!

Nagrałam nawet krótkie wideo z dzisiaj:

Hmm... Właśnie widzę, że z "dzisiaj" zrobiło się jutro i jest już grubo po 1. w nocy. :) W takim razie kończę ten post i idę przymocowywać koszyk do roweru, bo jutro zamierzam pojechać z kimś w jedno piękne miejsce - tym razem w końcu rowerem. :) Mam nadzieję, że się uda:)))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz