Niemieckie fotki instagramowe

Hej! Jak mijają Wam wakacje? Ja korzystam z każdej ciepłej chwili w Niemczech. Wczoraj spędziłam kolejny dzień na odkrytych basenach. Nareszcie chociaż w maleńkim stopniu się opaliłam. :) Za chwilę minie drugi miesiąc odkąd tu jestem (z małą tygodniową przerwą w Polsce). Przyjechałam tutaj w maju z myślą, że zostaję na zawsze. Mój pokój w polskim mieszkaniu przejął mój brat. Ja się tutaj zameldowałam, ubezpieczyłam, zapisałam na kurs językowy. Wszystko toczyło się swoim torem i było nawet miło oprócz tego, że czułam się tu strasznie samotna. Bez rodziny, przyjaciół to już nie to samo. Może jestem za bardzo sentymentalna, ale jednak mimo świetnych i sympatycznych znajomych, których poznałam tutaj - ciężko mi się żyje bez "moich ludzi". Mój tata był w domu tylko w weekendy, więc w tygodniu siedziałam kompletnie sama. Jakoś w połowie czerwca pojechał na urlop do Polski, a wtedy zostałam już kompletnie sama. W dodatku już bez samochodu i musiałam przerzucić się na rower lub pociągi. Tata miał mieć 2,5 tyg. urlopu, a okazało się, że go przedłużył o kolejny tydzień i wyszło na to, że prawie miesiąc miałam spędzić tu sama. Mama kupiła mi bilet i na kilka dni wróciłam do Polski, po czym znów przyjechałam do Niemiec, ale już nie sama - z rodziną. :-) Muszę się przyznać, że dopiero po wyjeździe doceniłam wartość przyjaciół, a oni (chyba!) moją. Nagle wszyscy twierdzili, że lepiej byłoby, gdybym jednak wróciła. Mama odebrała wyniki moich matur, za namową rodziny i znajomych zapisałam się na studia w Polsce i w pierwszej turze dostałam na Uniwersytet Warszawski. W sumie na Niemcy mam jeszcze czas - kiedyś na pewno tu wrócę na stałe, a póki co mam tu drugi dom, do którego mogę przyjeżdżać, kiedy chcę. Na razie jeszcze jest zbyt wcześnie, by zostawić Przyjaciół z Warszawy, z którymi znam się po 8-10 lat... Jeśli chodzi o Niemcy - to przepiękny kraj. Wbrew stereotypom Niemcy nie są takimi 'sztywniakami', a kultura tutaj jest naprawdę na wysokim poziomie. Owszem, lubują się w miejskich festynach i jarmarkach, ale posiadają także wspaniałe galerie sztuki, muzea, opery i teatry! Udało mi się już w pewne miejsca zajrzeć przez ostatnie tygodnie. Podoba mi się też tutaj to, że Niemcy są cierpliwi i żyją bezstresowo, że niedziela jest dniem wolnym od pracy (nawet markety są nieczynne!) i że urzędnicy są sympatyczni. :-) Wielokrotnie spotykam się tutaj z życzliwością ze strony starszych, rodowitych Niemców. Pamiętam, że jak byłam w ubezpieczalni, to Pan dostrzegł w dokumentach, że mam w tym dniu urodziny, wstał i składał mi życzenia. To było szalenie miłe! W Polsce zachodząc w takie miejsca spotykam się głównie z miną pt.: "Czego ode mnie chcesz?! Przez Ciebie mam dodatkową robotę!".  Mam też świetnego proboszcza w parafii, który jest bardzo otwarty na obcokrajowców i nawet kazania mówi w taki sposób, aby każdemu dać szansę zrozumieć. Ostatnio obchodziliśmy 50-lecie tej parafii. Może to śmieszne, ale w kościele uczę się niemieckiego najwięcej. Jest też tam cudny chór, z którym próbuję śpiewać po niemiecku. :) Niektóre piosenki się powtarzają - ta sama melodia co w Polsce, tylko w innym języku. Ksiądz nawet mnie zapamiętał, mimo że ostatni raz widział mnie tutaj 2 lata temu, i jak pierwszy raz przyszłam w tym roku do kościoła to witał z ambony jako Polkę. :-) W Boże Ciało natomiast spotkał mnie na starówce z moim kolegą Włochem i stwierdził, że chyba jednak nie jestem Polką - na następnej mszy wskazując na mnie przywitał "koleżankę z Italii" sądząc, że jestem Włoszką. :D Jest genialny! Naprawdę czuję się tutaj dobrze. Wszystko jest idealnie oprócz tego, że nie mam tu moich Przyjaciół i rodziny. Tęsknię za chrześniakiem. Tutaj zaś mam głównie kolegów z Somalii, którzy nauczyli mnie pić bawarkę. :-) Ok, dziś się wyjątkowo rozpisałam. Na koniec wrzucam Wam trochę zdjęć z Niemiec z mojego instagrama, wypraw rowerowych i podróży do/z Polski.


























Jak zwykle dodaję post w środku nocy, ale przynajmniej się poprawiłam z regularnym pisaniem. :-) 
Napiszcie mi, jak mijają Wam wakacje. :-)