"W Polsce nie ma dobrych managerów" - fakt czy mit?

Od 5 lat obserwuję polski "showbiznes" i nieustannie wyciągam wnioski. Jest jedna kwestia, której wszyscy boją się poruszać – managerowie, a raczej ich brak. Jedyne, co możemy usłyszeć, to zdanie: "W Polsce nie ma dobrych managerów". W takim razie, dlaczego za granicą takowych możemy znaleźć? Czy ktoś z Was zastanawiał się kiedykolwiek, czym jest to spowodowane? Być może wina leży w tym, że w naszym kraju nie ma odpowiednich środków finansowych na ten cel – bo polski "showbiznes" to ani show ani pieniądze? A może nie ma odpowiednich materiałów na gwiazdy skali światowej?

Postanowiłam przyjrzeć się temu tematowi i zapytałam różnych ludzi związanych z branżą od każdej strony o ich zdanie na ten temat. Przeanalizujmy więc to, czego się "dowiedziałam".

"Niestety, zgadzam się z tym, że w Polsce nie ma dobrych managerów. U nas są albo sprawni managerowie ds koncertów, albo druga grupa: dobrzy PR managerowie, ale nie ma nikogo, kto potrafiłby łączyć te dwie, równie ważne sprawy.
Wystarczy spojrzeć na Dodę i Edytę Górniak - ile razy one zmieniały już managerów. A np. Whitney Houston przez 25 lat swojej kariery miała jednego, tego samego managera.
Myślę, że gdyby tylko Madonnie znudziło się śpiewanie i bycie artystką, to byłaby najlepszym i najskuteczniejszym managerem świata.

A w Polsce - gdyby tylko zechciał - to Robert Kozyra. Nikt tak nie zna branży muzycznej jak on i nikt nie potrafi z taką elegancją prowadzić negocjacji. I w dodatku ma świetne kontakty z mediami. Gdyby mu się tylko chciało..." - skomentowała Ewa Wojciechowska, redaktor naczelna portalu Plejada.pl

Niestety Pan Kozyra aktualnie nie planuje zająć się managementem, co skomentował w wywiadzie dla WP: "Na razie nie, może kiedyś. Artyści w Polsce są bardzo kapryśni. Jeszcze nie dojrzeli do tego, by cenić fakt, że mają pracę. Kiedy mają swoje pięć minut, zachowują się irracjonalnie. Dopiero kiedy tracą wszystko, przychodzi opamiętanie, ale z reguły jest już za późno, by odbudować to, co stracili. Niestety nowe pokolenie, które wchodzi do polskiego show-biznesu, nie jest mądrzejsze. Poczekam aż artyści w Polsce zrozumieją, że w słowie show-biznes ważniejszy jest ten drugi człon - biznes."

Dr Piotr Turek, Kierownik Zespołu ds. usług muzycznych i rozrywkowych (Departament rozwoju produktów i usług, Polkomtel) komentuje tę kwestię następująco: "W dużej części załatwiam sprawy bezpośrednio z muzykami. Co do managerów od dawna mnie fascynuje fuzja funkcji – artysta i manager w jednym. Oczywiście nie chodzi o to, by wszystko robić samemu. Chodzi o świadomość własnej wartości i specyficzną wiarę, że można dokonać wszystkiego, jeśli się tylko tego pragnie. Następnie w grę wchodzą zdolności animacji własnego otoczenia i zarażenia innych swoją wizją świata. David Guetta opowiadał, że ma team kilkunastu osób w swoim sztabie produkcyjno marketingowym. Natomiast teamy artystów z USA to już kilkadziesiąt zaufanych speców, każdy dobry w swoim fachu, niejednokrotnie multi-utalentowany. Diddy, L.A. Reid, Jay-Z i wielu innych światowych artystów wygląda mi na mega gigantów marketingu i autopromocji.

Co do managerów w Polsce to nie przychodzi mi do głowy przykład, który mógłbym wymienić jako wzór. To chyba też dobrze, bo uznaję zasadę, że Ci najlepsi pozostają w cieniu, z tylnego krzesła kontrolując przebieg zdarzeń. Od lat staram się wspierać wszelkich artystów wykazujących zainteresowanie biznesem. Pomagam w negocjacjach biznesowych, w przewidywaniu dokąd zmierza świat oraz jakie ruchy wykonać, by osiągnąć sukces. Mam nadzieję, że w trakcie swojego życia przyczynię się do wypromowania choć jednego polskiego muzyka na świecie. Wydaje mi się, że młodzież ma marketing i nowoczesną technologię, coraz bardziej we krwi. Ciekawi mnie też na ile z marketingiem i autopromocją zaznajomione są młode gwiazdy z USA w stylu Chrisa Browna, Trey Songz, czy Bow Wow. Tam marketing muzyczny i zasady show-biznesu przekazywane są już z pokolenia na pokolenie. U nas to nadal raczej intuicja i seria krótkoterminowych zagrywek, nie połączonych wspólną strategią i spójną wizją przyszłości. Oczywiście, mamy też pierwsze klany rodzinne, duże znaczenie nadal odgrywają wytwórnie i ich pracownicy. Jednak biznes muzyczny się zmienia, a wraz z nim rola wytwórni, managementów, podobnie jak publisherów, czy mediów. Na rynku muzycznym do głosu dochodzą operatorzy komórkowi i wielkie korporacje, głównie powiązane z nowoczesną technologią, lub szeroko pojętym lifestylem."


Jaki zatem powinien być dobry manager?

"Co do cech dobrego managera – hahaha, na pewno fajnie, by faktycznie reprezentował artystę i jego zdanie, był kompetentny i cieszył się szacunkiem. Powinien wyłączyć w sobie pęd przed obiektyw, nie wyskakiwać przed orkiestrę, mieć również swobodę w wyrażaniu swojego zdania. Dobrze by było, aby na początku współpracy zawiązał z artystą kontrakt managerski, w którym określi zasady współpracy. Jeśli zaprzyjaźnienie się z artystą, może rzutować na jego pracę, powinien tego unikać, a przynajmniej kontrolować sytuację w tym zakresie. Dobrze aby miał doświadczenie we współpracy z korporacjami i mediami i potrafił sprawnie oszacować nakład pracy i wynagrodzenie jakiego się domaga – dumping cen i krótkowzroczność finansowa oraz niedbałość prawna to największe przewiny managerów. Jak dla mnie, manager powinien być również wiarygodny, a więc nie gołosłowny. Dobrze aby był świadomy tego jak działa biznes, nie tylko show-biznes. Powinien pomagać w zarabianiu pieniędzy otoczenia oraz realizacji marketingowych strategii w sytuacji WIN WIN. No i plizzz, niech choć liźnie tematyki rewolucji cyfrowej, orientuje się w temacie mobilnej, cyfrowej sprzedaży i promocji muzyki." - kontynuuje swoją wypowiedź dr Piotr Turek

Jakiś czas temu (16 kwietnia 2011) w ramach pierwszej Konferencji Muzycznej Audioriver odbyła się debata „Management Artystów w Polsce“. W dyskusji udział wzięły osoby patrzące na kwestie zarządzania z bardzo różnych stron. Była Teresa Dudzik, która jest kierownikiem studium podyplomowego Menadżerów Kultury w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie; Jarek Czechowski (Angelo Mike), który od lat pracuje nad karierą swoją oraz młodych producentów i DJ-ów; Mariusz Maurycy – manager Nerwowych Wakacji i współpracownik 'The Car Is On Fire' w zakresie promocji zagranicznej; Marcin Flint, czyli dziennikarz piszący do Machiny, Rzeczpospolitej, a także wreszcie – Brian Allan – szkocki manager muzyczny, który od 7 lat mieszka w Polsce.

"Według Briana, czyli wieloletniego praktyka, który podpisywał umowy z Warnerem w Stanach Zjednoczonych, jak i dr Teresy Dudzik, która wie wszystko o teorii zarządzania – management artysty to biznes jak każdy inny. Trzeba znać przynajmniej podstawy ekonomii i prawa! To pewnie przykra informacja dla tych, którzy zamiast do szkoły wolą iść na jakąś galę wypełnioną fotoreporterami myśląc, że rozgłos wszystko załatwi. Nie ucieszyło też to zapewne tych osób, dla których managment to tylko zajęcie po godzinach. (...) W tej pracy dobre chęci nie wystarczą. Marcin Flint powiedział, że polscy managerowie nie są wyszkoleni w swoim fachu i zwykle uczą się na błędach. Dodając, że niektórzy artyści nigdy więcej się po takich błędach nie podnoszą." - pisze Łukasz Napora, prowadzący debaty.

Jak managerów postrzegają ich współpracownicy – dziennikarze, fotoreporterzy, producenci?

Agnieszka Prokopowicz, szef programu "Kawa czy herbata", zapytana przeze mnie o swoje stanowisko w tej sprawie, odpowiada: "Dobry manager to nie jest slowo wytrych. Nie dla kazdego znaczy to samo. Czy to osoba, ktora "zapewnia" szum medialny? - przeciez nie kazda gwiazda tego chce? A moze manager to osoba zapewniająca dobrą pracę przynoszącą gwiazdom korzyści materialne i - co za tym idzie – medialne? :) Pracowalam z kilkoma dobrymi managerami - Tomik Grewiński (Kayah), Aneta Wrona (Filip Bobek), Małgorzata Matuszewska (Anna Mucha, Anna Dereszowska i inni). Z punktu widzenia dziennikarza dobry manager to taki, który odbiera telefon, mówi prawdę, nie gra za plecami gwiazdy i dziennikarza, ma mnóstwo dobrych pomysłów i jest elastyczny. Dobry manager to często były dziennikarz :)"

"Prawdę mówiąc relacja manager - gwiazda jest mi "znana" tylko z mediów przez Maję Sablewską i jej podopieczne. W tym przypadku obie strony podawały tak różne wersje, że ciężko cokolwiek z tego wywnioskować.
Czy nie ma dobrych managerów? Uważam że są, bo gdyby ich nie było to niektóre nazwiska pewnie nie pojawiałyby sie non stop w serialach, produkcjach filmowych itp (jak np. Mucha, której w pewnym momencie było pełno... Socha, Szyc, itp). Pomijając ich talent, rozpoznawalność którą sobie wyrobili itd, manager pewnie zrobił swoje w każdym z tych przypadków.
Dobry manager to ktoś, kto ogarnie tak karierę swojego podopiecznego, że właśnie potoczy się ona w znakomitym tempie (znowu nasuwa mi się tu nazwisko Muchy, która z jednego serialu (dosyć średniego, choć popularnego), nagle stała się bardzo pożądaną osobą w filmach/serialach.
Fotoreporteży uznają dobrego managera za takiego, który na pewno nie będzie zabierał gwiazdy w połowie robienia zdjęć (np. na ściance mówiąc "już starczy") jak to było w nawyku pani Sablewskiej :))" - twierdzi Anna Mioduszewska, fotorepoter agencji fotograficznej Studio69

Karolina Korwin-Piotrowska, dziennikarka radiowa i telewizyjna, prowadząca programu "Magiel Towarzyski" w TVN Style, a także jurorka programu "Top Model" skomentowała sprawę krótko: "W Polsce nie ma dobrych menagerów. I tyle w temacie." Mimo mojej namowy, nie chciała rozwinąć swojej wypowiedzi.

Felietonista tygodnika "Wprost", Jakub Żulczyk również bardzo krótko mi odpowiedział: ''Nie wiem, czy w Polsce nie ma dobrych managerów, czy też gdzieś może są. Nigdy nie współpracowałem z managerem żadnego artysty. Nie mam na temat tych ludzi żadnego zdania. Większość bzdur, które robią polscy celebryci jest zapewne ustalana z albo nawet wymyślana przez managerów. Ale kiedy - rozumie Pani - jakaś Polska gwiazdka powie albo zrobi coś kretyńskiego, mało interesuje mnie jakiś ukryty mechanizm tej sprawy. Konflikt Dody z jej managerem był ciekawy, bo było to jakieś nieprofesjonalne i idiotyczne pranie brudów, ale mnie to zagadnienie, proszę wybaczyć, po prostu mało interesuje".

Marcin Meller, prowadzący magazynu kulturalnego "Drugie śniadanie mistrzów" w TVN24, a także redaktor naczelny "Playboy'a" nie chciał wypowiedzieć się w tej sprawie, twierdząc że "na ten temat nie ma specjalnie niczego ciekawego do powiedzenia".

"Mam świetną managerkę: Mariolę Berg z agencji Face. Dobry manager w moim wypadku, to osoba, która wspomaga moją karierę zgodnie z moją koncepcją. Daje wsparcie prawne, negocjuje warunki, windykuje płatności, organizuje mi spotkania, czasem proponuje imprezy do poprowadzenia. Ale ja jestem dziennikarką, nie gwiazdą show-biznesu, więc większość spraw załatwiam sama i sama dogaduję, nie potrzebny mi "zderzak". Zaletą takich osób, jak Mariola, jest normalność i stanie mocno na ziemi, oraz KULTURA.

Ostatnio starałam się zaprosić na wywiad w Twoim Stylu pewną wielką polską gwiazdę. Rozmowa z jej managerem była popisowa. Padły slowa typu:" Pani Paulyno, pani skrobnie nam mailyka, to sie zobaczy czy nam pasi." Na dłuższą metę, dobry jest agent, który potrafi taktownie i jednocześnie asertywnie rozmawiać z mediami, a także jest wizytówką swoich, często nieco nie pozbieranych, podopiecznych. Polskie "gwiazdy" często nie "unoszą" skoku społecznego, czy wręcz cywilizacyjnego związanego z zarabianiem pieniędzy. Szybko im odbija, stają się nieznośne. Wiem, co mówię, zrobiłam wywiady chyba z wszystkimi. Potrzebują agentów - opiekunów, a takich rzeczywiście jest niewielu" – oświadczyła mi Paulina Młynarska-Moritz, dziennikarka, prowadząca "Miasta Kobiet" w telewizji TVN Style

"Niewątpliwie jedną ze słabości tzw. polskiego show biznesu jest właśnie zbyt mała ilość dobrych menadżerów. Ci najlepsi mają pod swoją opieką często wielu artystów przez co ich aktywność i czas poświęcony każdemu z nich jest automatycznie mniejszy. Oczywiście to zrozumiałe, że menadżer ma często całą „stajnię” pod swoją opieką gdyż każdy artysta z osobna nie byłby w stanie wygenerować takiego zysku, który menadżerowi by się opłacał. Nie jest to więc zarzut a jedynie stwierdzenie faktu. Dzisiaj artyści często sami zmuszeni są brać sprawy w swoje ręce zajmując się wszystkim jednocześnie.
Dobry menadżer powinien odciążyć artystę od spraw nie związanych z tworzeniem. Powinien też wsłuchiwać się w to co ma artysta do przekazania i pomóc mu to realizować nie narzucając samemu rozwiązań, które nie byłyby zgodne z przekonaniami artysty. Oczywiście mam na myśli taki duet artysta – menadżer, w którym artysta jest totalnie świadomy tego co robi i nie jest sztucznie wykreowanym „produktem”.
Projekty, w których uczestniczę mają jedną wspólną cechę. W każdym z nich my artyści sami zajmujemy się bardzo wieloma sprawami. Często całkowicie lub mając ogromny wpływ na większość działań zlecanych innym osobom. Tak jest od kilku lat w przypadku Mosqitoo, Dziun, Boya Chile czy MaRiny, która również sama świadomie kieruje swoją karierą w najdrobniejszych szczegółach.'' - mówi Rafał Malicki – producent muzyczny, twórca zespołu Mosqitoo

"Jest wielu artystów, którzy radzą sobie bez managerów bardzo dobrze. Posiadanie managera nie jest jeszcze powszechnym zjawiskiem na polskim rynku. Na szczęście robi się coraz powszechniejsze, bo tak funkcjonuje przecież cały świat – każdy powinien skupić się na swojej specjalizacji, zajmować się tym, na czym zna się najlepiej." - opowiada Filip Mecner, właściciel agencji Artist Management dla iWoman.pl

Edyta Górniak w ciągu swojej ponad 20-letniej pracy muzycznej zmieniała managerów jak rękawiczki. Nadszedł czas, kiedy postanowiła wziąć swoją karierę w swoje ręce komentując to jednym zdaniem w programie "Dzień Dobry TVN": "Czy jest w Polsce manager, który wie tyle, co ja po dwudziestu latach pracy artystycznej?"

Jak patrzą na to inni? Robert Kozyra powiedział Ewie Wojciechowskiej w wywiadzie dla Plejady: "Edyta zarówno bardzo dużo wie na temat tego, jak chce jej kariera wyglądać. Jest troszeczkę taką Zosią-samosią, więc trudno z nią pracować, bo zawsze będzie wiedziała lepiej niż jej manager. Moim zdaniem z tego powodu ona nie potrzebuje managera – ona potrzebuje asystenta, który będzie wykonywał jej polecenia. Ja myślę, że w ogóle manager to jest dla niej jakiś ograniczony."


Co na temat tego zawodu mówią polscy managerowie?

"W Polsce współpraca gwiazd z PR- owcami zależy od tego, jak kto rozumie PR gwiazd. Zawsze podkreślam, że we wszelkich relacjach, szczególnie w show-biznesie, ważny jest człowiek. Zasada jest prosta: gwiazda chce być sławna chce istnieć w mediach, a PR-owiec jest od tego, żeby o ten wizerunek w mediach właściwie zadbał. Na świecie gwiazdy mają jednego lub dwóch managerów, którzy odpowiadają za całość, tj. PR, wykorzystanie wizerunku, udział w imprezach, udział w koncertach (w przypadku gwiazd muzycznych), wszelkie sprawy formalne, logistyczne i planowanie kariery. Manager ma do tego sztab ludzi, wśród nich także PR-owców. W Polsce PR-em najczęściej zajmuje się ta sama osoba, która jest managerem. Znam też takie sytuacje, kiedy manager nie zajmuje się PR-em, bo te funkcje pełni agencja PR. Rzadko ta współpraca jest spójna. Niejednokrotnie są to wyścigi o gwiazdę. Podczas gdy manager powinien decydować o wszystkim, również o działaniach PR. Jednak na braku wspólnego frontu najwięcej traci gwiazda. W świat idą bowiem dwa komunikaty, że managerem jest manager i PR-owiec. To nie jest profesjonalne." - twierdzi w wywiadzie dla Proto.pl Mariola Berg, właściciel i dyrektor agencji aktorsko-artystycznej "SONG STUDIO MARIOLA BERG", współwłaściciel agencji "Face" reprezentującej prezenterów telewizyjnych

"Po pierwsze - aktorzy dojrzewają do decyzji, że warto zatrudnić managera, widzą, że to się opłaca i przekłada na realne korzyści. Po drugie – pracę managera wykonują coraz lepiej wykształceni ludzie, dokształcają się, podpatrują świat i w ten sposób rozwijają swoje kompetencje. Nasz rynek rozwija się coraz dynamiczniej i się profesjonalizuje. Gonimy Zachód, ale nadal mamy sporo do nadrobienia, bo na przykład w Stanach ten rynek funkcjonuje od prawie stu lat.

Jakiś czas temu miałem przyjemność spotkać się z pewną polską aktorką, która dostała ciekawą propozycję pracy w Wielkiej Brytanii. Zaproszono ją w związku z tym na kurtuazyjne, zapoznawcze spotkanie . Kiedy aktorka stwierdziła, że czas przejść do konkretów, producenci z sympatycznym uśmiechem zapytaliale o czym mamy rozmawiać? O umowie – odpowiedziała. Bardzo nam przykro, ale powinnaś przysłać agenta. O takich sprawach nie rozmawia się z aktorem, tylko z agentem. To jest tam normalne – aktor jest od sztuki, a od interesów jest ktoś zupełnie inny. Producenci nie będą rozmawiali z aktorem o kontrakcie, ale wcale nie dlatego, że chcą go oszukać, zrobić na złość albo mu nie ufają, nie szanują go. Po prostu zdają sobie sprawę, że z managerem będą rozmawiali językiem biznesowym, bez zbędnego ładunku emocjonalnego. Wiedzą, że rozmowy może będą bardziej burzliwe, że agent twardo będzie walczył o interesy aktora, ale efekt takich rozmów na pewno będzie z korzyścią dla obu stron. Bo na tym polegają udane negocjacje – żeby obie strony odeszły od stołu z poczuciem zwycięstwa i chciały ze sobą współpracować w przyszłości. W Stanach czy Wielkiej Brytanii bez agencji nic się nie załatwi, a w Polsce brak agenta nie jest takim problemem." - uważa Filip Mecner

"Żadna polska gwiazda nie ma szans pretendować dzisiaj do statusu gwiazdy światowej. Nie próbujmy łudzić się, że ktoś może podbić świat, bo to tylko naiwne złudzenia. Jeśli na swoim, lokalnym rynku artysta nie sprzeda co najmniej 350 - 500 tys. egzemplarzy płyty, nikt na świecie nie zaryzykuje, by w niego zainwestować, więc który z polskich artystów ma dziś szanse?!

Musimy też odróżniać dwie kwestie: talent i gotowość do zrobienia kariery. Żeby wyprodukować jeden światowy hit, potrzeba od 350 do 500 tys. euro. Na płycie musi znaleźć się około dziesięciu piosenek. Trzy hity, pozostałe mogą być tzw. wypełniaczami za 100-200 tys. euro. Tak więc dziś potrzeba minimum dwa miliony euro, żeby wyprodukować płytę o światowym potencjale. Potem dochodzi jeszcze promocja. Jeżeli wchodzisz w taką grę, nie możesz mieć kaprysów gwiazdy, bo ryzyko finansowe jest zbyt duże, by borykać się z objawami neurozy artysty. To już jest twarda gra.

Z perspektywy światowego show-biznesu w Polsce nie ma dziś niestety nikogo, kto podbiłby zarówno Amerykę, jak i Wielką Brytanię. Ale Francuzi mają podobny problem.

To, co w Polsce nazywa się managementem, ma się nijak do tego, jak wygląda zarządzanie karierą artysty na świecie. Prowadziłem rozmowy biznesowe z managerami George'a Michaela, Beyoncé czy Madonny i z doświadczenia wiem, że ich sposób pracy jest całkowicie inny od tego, co praktykuje się w Polsce. Kiedy Tina Turner miała około 40 lat, była artystką niewolniczo uzależnioną od swojego męża, ale i zdesperowaną, by radykalnie zmienić swoje życie. W jej przypadku oznaczało to zmianę repertuaru i rozpoczęcie solowej kariery. Znalazła nowego managera i powiedziała mu, że zrobi wszystko, aby odrodzić się i zostać gwiazdą. Kiedy zaczęła nagrywać utwory na płytę ,,Private dancer”, nie chciała numeru ,,What's love got to do with it”, uznając go za banalny. Manager powiedział jej, że to kluczowa pozycja dla powodzenia tej płyty, czyli jej kariery. Tina nagrała tę piosenkę za pierwszym podejściem, podporządkowując się planowi managera, trochę od niechcenia. Jak się później okazało, to był strzał w dziesiątkę. Od tego numeru zaczęła się jej wielka kariera.

...polski manager zwykle jest uzależniony od swojej gwiazdy. Z reguły jest ona jego jedynym pracodawcą, wiec prawie zawsze zgadza się z nią. Managerowie najczęściej nie mają wizji tego, co ich artysta powinien śpiewać, nie mówiąc już o tym, jak kontaktować się ze światem. Skończyły się już czasy, kiedy artysta od a do zet tworzy swój materiał, a publiczność go po prostu wielbi. Dziś jest to z reguły projekt mający swój poważny biznesplan. W Hollywood są cztery firmy, m.in. Creative Artists Agency, które decydują o tym, czym zachwyca się świat, bo reprezentują interesy zarówno Stevena Spielberga, Jamesa Camerona, Meryl Streep, Julii Roberts i Justina Timberlake'a. Oni decydują, w jakim kierunku rozwijają się kariery ich klientów, a co za tym idzie, w jakim kierunku podąża Hollywood." - opowiada Robert Kozyra w wywiadzie dla WP

"Jak stworzyć gwiazdę? - podstawą jest osobowość. Tylko wtedy jest sens inwestować. A to niemałe pieniądze. Żeby z zadowalającym skutkiem pokazać artystę światu, trzeba wydać minimum 200-300 tys. zł.
Najpierw wybiera się tzw. target, czyli grupę docelową. W przypadku Dody i Mandaryny to nastolatki, ok. 14-15-go roku życia. Zapakowana wcześniej lalka-piosenkarka potrzebuje oczywiście hitu, który trzeba zamówić u "zawodowego producenta, najlepiej na Zachodzie". To jest 15 tys. zł. Piosenek musi być ok. dziesięciu, z czego dwie, trzy powinny być przebojowe. To jest już ponad 100 tys. Następny ruch to teledysk. Jeśli ma trafić do nastoletniego odbiorcy, dobrze jest zrobić go za granicą - żeby było kolorowo i bajecznie. I to wcale nie wychodzi drożej niż zrobienie klipu w Polsce. To kosztuje 40-50 tys. Plus cena kilku dobrych ciuchów u dobrego projektanta - następne 30 tys. I dopiero po teledysku rusza machina promocyjna, czyli robota moja i wytwórni płytowej. Piosenkę powinny zagrać radia, a teledysk pokazać telewizje muzyczne" – powiedział Maciej Durczak w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów"

"Jak widać po karierze Dody, kolorowa osobowość to za mało. Rabczewska nie ma ani jednego hitu na swojej ostatniej płycie" - mówi we "Fleszu" Kozyra

Jak aktorzy postrzegają managerów? Czy jest on im potrzebny? O zdanie zapytałam Małgorzatę Kożuchowską, aktorkę Teatru Narodowego, znaną m.in. z serialu "M jak Miłość": "Uważam, że określenie manager funkcjonuje raczej w środowisku muzyków, wokalistów. Wśród aktorów mówi się o agentach, którzy zazwyczaj mają swoje większe lub mniejsze agencje aktorskie. Agent reprezentuje aktora we wszelkiego rodzaju negocjacjach dotyczących kontraktów filmowych, serialowych, reklamowych itp. Jest też odpowiedzialny za prowadzenie kalendarza aktora, czyli negocjuje terminy, tak żeby aktor pracując zazwyczaj w kilku miejscach równocześnie wywiązał się ze wszystkich zobowiązań. To nie jest łatwe i wymaga nielada zdolności planowania i dyplomacji w rozmowach z producentami. Sytuacja idealna to taka gdzie (moim zdaniem) agent jest też doradcą w sprawach artystycznych wyborów i dobrym strategiem , który pomaga artyście kierować karierą. Znajduje ciekawe scenariusze, walczy o role, kojarzy ze sobą aktorów, reżyserów i producentów. Zwykle na to nie starcza juz czasu i zapału... Myślę, że relacja agent-aktor to bliski związek niemal przyjacielski , gdzie w Polsce to rzadkość, z przyczyn prozaicznych czyli małych stosunkowo pieniędzy. Agent, żeby się utrzymać musi mieć w swojej"stajni" wielu aktorów- trudno nawiązać ze wszystkimi tak bliskie relacje więc funkcjonują agencje-kombinaty , w przypadku których trudno mówić o indywidualnym podejściu do każdego. Myślę, że dobry agent musi być b. Ambitny i czerpać satysfakcję z sukcesów swoich aktorów: sukces aktora = sukces agenta. Pamiętam jak Tulda Swinton odbierając Oskara (chyba) dziękowała swojemu agentowi mówiąc, że tylko dzięki jego determinacji i wiary w nią zaszła tak daleko..."

Na Viva Comet 2011 Agnieszka Jastrzębska, dziennikarka "Dzień Dobry TVN" pytała polskich wokalistów o to, jaki powinien być dobry manager. Co jej powiedzieli?

"Dobrego managera na pewno powinno cechować oddanie dla Artysty, poświęcenie." - stwierdziła MaRina Łuczenko

"Dobry manager nie powinien być tylko wykonawcą, ale inicjatorem zadań" – powiedział Wojtek Łozowski, wokalista zespołu Afromental

Ewa Farna, triumfatorka ostatnich lat jeśli chodzi o nagrody muzyczne, skomentowała to krótko: "Cechy dobrego managera? - na pewno mający kontakty, a także uczciwy wobec swoich współpracowników."

"Nie powinien być służącym, 'do rany przyłóż'. Powinien być skuteczny, a także bardzo agresywnie i dynamicznie prezentować interesy Artysty." - mówi Jacek Stachursky

Na uwagę zasługuje także felieton Dody pt. "Swojski blow job" dla styczniowego Maxima, w którym wokalistka wypowiedziała się na temat polskich managerów: "Spotkać w Polsce dobrego managera to jak trafić na perłę leżącą przy kanale miejskiej oczyszczalni ścieków. Jest mało ludzi, którzy traktują poważnie pracę w show-biznesie. (...) Chciałabym za tego pokolenia JWWD (Jak Wejść W Dupę) doczekać się profesjonalizmu i uczciwego podejścia do opieki nad sztuką i ją tworzących. Chciałabym normalności w tej dziedzinie, bo szaleństwo jest wskazane, ale tylko na scenie i w łóżku. Jaki powinien być zatem idealny manager? Moje DOBRO powinno być dla niego najważniejsze, powinien stać za mną murem, ale kiedy trzeba, strzelić mnie w dupsko, tupnąć nogą i sprowadzić na ziemię. (...) Menedżer powinien pracować przy gwieździe, a nie robić za gwiazdę."

"Czy manager powinien stawać się gwiazdą? Mam mieszane uczucia. Z jednej strony, powinien stać w cieniu, ale czasami jest tak, że kiedy manager jest znany, jego wartość czyli pozycja na rynku jest wyższa, a więc skuteczniej może walczyć o interesy swoich podopiecznych. Granica, na ile jest się człowiekiem znanym w branży, a na ile celebrytą, jest jednak bardzo subtelna. Mnie bliższa jest filozofia, że owszem warto być osobą rozpoznawalną i mieć wyrobione nazwisko, ale naszymi sukcesami powinny być sukcesy naszych artystów. Nie potępiam jednak tych, którzy mają inne zdanie, bo to jest osobisty wybór. Natomiast różne mogą być konsekwencje ich decyzji. Biorąc przykład Mai: kiedy stała się gwiazdą artyści od Niej odeszli." - powiedział Filip Mecner dla iwoman.pl

Jak widać zdania na temat polskich managerów są na pozór podobne, lecz w rzeczywistości bardzo różne.

Czy zatem w Polsce mamy dobrych managerów? - na to pytanie nadal nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jedno jest pewne – póki co nikt nie wykazał się na tyle, aby jego podopieczny Artysta osiągnął światowy sukces.

Dobrych managerów w Polsce potrzeba. Artyści sami nie mogą nimi być – niestety, ale w biznesie muzycznym, muzyka to 10%, a biznes to 90%.


Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy zgodzili się udzielić mi wypowiedzi do powyższego tekstu.




PS: W moje ręce trafiła ostatnio ciekawa książka Pana Eryka Mistewicza "Marketing Narracyjny", która porusza różne tego typu kwestie – jeszcze nie doczytałam do końca, ale...polecam!

PPS: "Rada" dla wszystkich managerów – 10 błędów managera wg. TopMenedzer.pl:


1. Nieumiejętność delegowania
Ten błąd jest najczęstszym powodem porażek managerów. Delegowanie pozwala osiągnąć więcej i rozwija Twoich podwładnych. Porażka w delegowaniu odbija się negatywnie na Twoich umiejętnościach i pewności siebie.

2. Brak ciągłego uczenia się
Umiejętności, które pozwalały być dobrym managerem 10 lat temu, zmieniły się. Tylko Ci managerowie, którzy bez przerwy się uczą i posiadają umiejętności wymagane tu i teraz, a także dbają o taki sam stan podwładnych, są w stanie odnosić ciągłe sukcesy.

3. Niedocenianie wpływu umiejętności interpersonalnych
Zarządzanie oznacza osiąganie celów przez pracę innych, więc managerowie potrzebują dobrze rozwiniętych umiejętności interpersonalnych, aby poradzić sobie z ludźmi nad, pod i obok siebie. Kontrola własnych emocji oraz odczytywanie emocji innych są kluczowe.

4. Brak odpowiedzialności
Dobry manager podejmuje ryzyko i bierze odpowiedzialność za wyniki swoje jak i zespołu. Uczy się na błędach, nie szuka kozła ofiarnego.

5. Mówienie A, robienie B
Jeśli manager rozwija piękne wizje, a następnie nie dąży do ich realizacji, traci wiarygodność. Jeśli coś mówisz – niech za tym podążają Twoje działania. Pamiętaj, że wymaga się od Ciebie bycia przykładem dla innych.

6. Brak znajomości firmy i branży
Nie wystarczy już wiedza techniczna. Manager musi mieć szerokie pojęcie o branży, konkurencji, rynku – posiadać strategiczne rozeznanie. Dotyczy to także firmy w której pracuje.

7. Brak zdolności komunikacyjnych
To bez znaczenia jak wielką wiedzę posiada manager, jeśli nie potrafi jej przekazać.

8. Brak wizjiManagerowie muszą posiadać wizję przyszłej organizacji i stale do niej dążyć, porywając za sobą innych.

9. Niezdolność do budawania zespołów
Managerowie muszą być graczami zespołowymi, będącymi w stanie tworzyć i rozwijać zróżnicowane zespoły (które cechują się największą skutecznością)

10. Nieumiejętność podejmowania decyzji
Dzisiejsze organizacje wymagają zdecydowania i chęci podejmowania ryzyka od managerów. Praca managera właściwie polega na dokonywaniu decyzji – nie dokonywanie decyzji to nie wykonywanie podstawowych funkcji, jakich się od nas oczekuje.