Życie...


Hej:)

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak ważne jest Wasze życie? Ja ciągle rozmyślam... zawsze pełno refleksji... Życie jest tak ulotne. Czas nie zatrzymuje się w miejscu... Dobra, nie będę Wam tutaj wrzucała takich smętów... :) 
Wiele razy prosicie mnie, bym pisała też tutaj o sobie i o 'zwykłej' stronie mojego życia. :) Heh

W poniedziałek założyłam swoje nowiuteńkie konto bankowe. Nareszcie... Zwlekałam z tym, zawsze wolałam rozporządzać finansami z konta mamy (hihi), bo przerażały mnie te opłaty (za kartę debetową, za prowadzenie konta, pobrania z bankomatu i inne duperele :D). Niby niewielkie kwoty, ale w ciągu roku troszkę się uzbiera... a wiadomo, jak mama za to płaci to na moją korzyść zawsze więcej $ :D hehehe tym razem jednak już sytuacja zmusiła mnie do założenia... :-) heh

W mieszkaniu zaś mam remont i wczoraj rodzice przynieśli mi do pokoju mój stary keyboard... Zaczęłam grać. Najpierw kolędy, a później... Lady Gaga - ''Paparazzi'' czy "Hallelujah". :) hehe i tak cały czas. 

Dziś rano pojechałam do dentystki... Najpierw czekało mnie prześwietlenie całej szczęki, a później dentystka odbudowała mi pięknie moją ukruszoną jedyneczkę. :D Cieszę się, choć - jak chyba każdy - nie przepadam za dentystą. :D hehe

Tak, wszytko byłoby pięknie, gdyby nie to, że... jak wracałam to wpadliśmy w poślizg (mimo 40 km/h na liczniku!) i wylądowaliśmy w zaspie śnieżnej i krzakach... Jeeeej, co to były za przeżycia! Emocje, jakich nikomu nie życzę - naprawdę! Pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło i miejmy nadzieję, że OSTATNI. NA SZCZĘŚCIE to nie było drzewo... Ufff, cieszę się, że nic się nie stało. Jednak...takie sytuacje pokazują, jak cenne jest ludzkie życie i że można je w jednej chwili stracić - nie mając na to wpływu... :) Allle... było, minęło i jest OK. :)

Nie lubię zimy... a Wy? :) Dziś zrobiłam telefonem kilka fotek moich zasp :D Oto one:



a tu "brudny" śnieg - tam wylądował mój samochód :D


Jutro tata zawiesi mi w nowym miejscu mój worek. :D Hmm... mało osób wie, że moim ukrytym hobby jest właśnie boksowanie... :) Ponad pół roku temu kupiłam sobie worek i rękawice (przyrządówki)... Nie chodzi tu o sport - nie wiążę z boksem swojej przyszłości. Chodziło tu o wyładowywanie emocji... :) Nie piję, nie palę, a więc muszę odreagowywać w jakiś inny sposób. :D Takim sposobem jest właśnie mój worek czy też... nikt o tym nie wie, ale często jak jestem zdenerwowana to rysuję... tak, po prostu rysuję. Obojętnie co i obojętnie na czym... :) Najczęściej jakieś rośliny, wzory itd. ;))) hehe

***********

Hmm... cóż dziś Wam pokażę? Wiem! Ostatnio przeglądałam z siostrą i babcią stare albumy ze zdjęciami... Znalazłyśmy fotki mojej babci z czasów młodości. :) "Ukradłam" jej kilka. Tzn. pożyczyłam, odbiłam i zwróciłam :) hehe

Czy Wy też widzicie moje podobieństwo do babci i mamy? :)))

MAMA:




BABCIA:


Zdjęcia słabej jakości... :/ Ale taki mam skaner, niestety... :/


Jeej, jutro Sylwester! :) Ten rok minął jak strzała! :) Ja miałam jechać do Wrocławia... później pojawiły się plany, że Wwa. A teraz (przez tą zimę) nie chce mi się ruszać stąd i nie jadę. :) Imprezować ze znajomymi też mi się nie chce... Spędzę tego Sylwestra z młodszą siostrą :) Wyjątkowo. Ona zawsze była przeze mnie 'odrzucana' w ten dzień. Tym razem wezmę ją ze sobą na imprezę. :) hehe 
Być może wybierzemy się też na Plac Jana Pawła II w Ełku :) hehe
Zobaczymy :)


Jutro zapraszam też na bloga. :) Będzie kolejna 'wywiadowa' niespodzianka... :)))


Buziaki :*