Świąteczna niespodzianka czyli Ania Piszczałka dla Was!


Hejo :)

Tak jak obiecałam, dziś mam dla Was niespodziankę! A dokładniej...wywiad z Anią Piszczałką, która zajęła III miejsce w polskim "Top Model"! :)


"Pokazałam wielu osobom, że warto walczyć o swoje marzenia. Jestem z tego bardzo zadowolona" - wyznała Ania Piszczałka, finalistka polskiej wersji programu "Top Model". Ma 19 lat. Pochodzi z niewielkiej miejscowości Gradówek położonej w województwie dolnośląskim, która liczy ok. 300 mieszkańców.  Jeszcze kilka miesięcy temu była zwykłą dziewczyną, uczącą się w liceum. W tym roku zdała maturę. W wakacje zobaczyła reklamę "Top Model" i postanowiła pojechać na casting. Jurorzy od razu docenili jej wdzięk i osobowość. Zajęła III miejsce. Teraz jest pewna siebie, zna swoją wartość, dąży do celu i stanowi wzór dla wielu osób z małych wsi i miasteczek.

Magdalena Kozłowska: Dlaczego zdecydowałaś się na udział w Top Model?

Anna Piszczałka: Gdy usłyszałam o castingu, pomyślałam - to jest dla mnie wielka szansa, możliwość spełnienia marzeń! Muszę jechać! Bracia mnie wsparli.

Magdalena Kozłowska: Jak czujesz się "PO"? Co dalej?

Anna Piszczałka: Będę starała się dalej osiągnąć coś w modelingu. Już teraz mam drobne propozycje. Za rok planuję pójść na studia.

Magdalena Kozłowska: Powiedziałaś, że pojawiło się trochę propozycji - mogłabyś uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić czytelnikom, jakie?

Anna Piszczałka: Wzięłam udział w profesjonalnym pokazie na Fashion Week w Mediolanie. Prezentowałam kreacje Macieja Zienia oraz Gosi Baczyńskiej na wybiegu. Ostatnio w "Gali" pokazały się moje zdjęcia zrobione przez Marcina Tyszkę. W styczniu wystąpię na pokazie Marelli. Poza tym chodzę na castingi.

Magdalena Kozłowska: Jak sądzisz, z którym zadaniem w programie poradziłaś sobie najlepiej, a z czym poszło Ci najgorzej?

Anna Piszczałka: Z większością zadań radziłam sobie dobrze, ale najbardziej jestem zadowolona z Mediolanu. Tam mój potencjał oraz starania zostały zauważone i docenione.

Magdalena Kozłowska: Która z dziewczyn była Twoją faworytką? Z kim zżyłaś się najbardziej?

Anna Piszczałka: Bardzo polubiłam Nicole i do tej pory utrzymujemy ze sobą kontakt. Mam nadzieję, że będziemy miały okazję jeszcze razem pracować.

Magdalena Kozłowska: Media mówią nam, że nie byłaś lubiana wśród dziewczyn. W jednym z odcinków doszło nawet do pewnej sprzeczki. Później w którymś z wywiadów powiedziałaś, że już wszystko sobie wyjaśniłyście i do końca było OK. Jakie wobec Ciebie koleżanki były naprawdę? Czy rzeczywiście później było w porządku?

Anna Piszczałka: Uważam, że tylko niektóre z koleżanek mi zazdrościły. To dlatego, że zadania i zdjęcia miałam dobre. Na sesjach zdjęciowych zawsze byłam chwalona przez fotografa.

Magdalena Kozłowska: Jak ogólnie było w domu Top Modelek? Dochodziło do spięć i nieprzyjemnych sytuacji?

Anna Piszczałka: Wiadomo, że było różnie. Jednak jestem zadowolona z pobytu w domu Top Modelek. Dużo się nauczyłam.

Magdalena Kozłowska: Jaka była sytuacja między jurorami a Wami? Czy uważasz, że podejmowali sprawiedliwe werdykty?

Anna Piszczałka: To profesjonaliści i na pewno niełatwo było im podejmować decyzje, ale wiedzieli, co robią.

Magdalena Kozłowska: W najnowszym numerze "Gali" pokazałaś biust. Myślisz, że przed programem "Top Model" zdecydowałabyś się na tak odważny chwyt?

Anna Piszczałka: Wcześniej nie odważyłabym się na tak odważne pozowanie. 

Magdalena Kozłowska: Jak reagują ludzie z Twojej miejscowości, znajomi, rodzina? Jak było, gdy przyjechałaś do Gradówka?

Anna Piszczałka: Gdy wróciłam, najbliżsi i sąsiedzi przywitali mnie gorąco. Rodzina zaprosiła mnie do restauracji, a sąsiedzi przyszli mi pogratulować z szampanem.

Magdalena Kozłowska: Przed programem mówiłaś, że chciałabyś być rozpoznawalna, popularna i poznać wielki świat. Zaczynasz w niego wkraczać. Ostatnio coraz częściej bywasz ''na salonach''. I jak Ci się podoba? 

Anna Piszczałka: Dopiero zaczynam i nie wiem, jak będzie dalej. Czas pokaże.

Magdalena Kozłowska: "Wielki świat", o którym mówiłaś to ciężki kawałek chleba do zgryzienia. Zapewne masz świadomość, że niesie za sobą wiele różnych konsekwencji - niekoniecznie pozytywnych. Czy uważasz, iż jesteś na nie przygotowana?

Anna Piszczałka:  Program mnie wiele nauczył i przygotował na wielki świat. Mam też rodzinę, braci, którzy będą mnie wspierać i pomagać. 

Magdalena Kozłowska: Trzeba też pamiętać, że stałaś się autorytetem wielu młodych dziewczynek. Dzięki Tobie osoby pochodzące z małych miejscowości uwierzyły w siebie i swoje możliwości. Ostatnio odwiedziłaś dzieci ze świetlicy wiejskiej w Płóczkach. Jak odczuwasz to, iż dla tak wielu jesteś wzorem i próbują Cię naśladować?


Anna Piszczałka: Pokazałam wielu osobom, że warto walczyć o swoje marzenia. Jestem z tego bardzo zadowolona. Uważam, iż każdy ma w sobie coś wartościowego i powinien w siebie wierzyć.

Magdalena Kozłowska: Jak wszyscy widzimy, najlepiej sprawdzasz się na wybiegu. Mediolan, Zień, później Gosia Baczyńska... Pójdziesz w tę stronę? Czy jednak będziesz starała się o fotomodeling?

Anna Piszczałka: Pójdę w stronę wybiegu, ale również będę starała się w fotomodelingu - lubię grać przed aparatem i dobrze wychodzę na zdjęciach.

Magdalena Kozłowska: Czym się interesujesz oprócz modelingu? Zdradź czytelnikom rąbek swojej drugiej strony :-).

Anna Piszczałka: Uwielbiam sport. Zawsze staram się znaleźć czas, żeby sobie pobiegać. W przeszłości trenowałam biegi, skok wzwyż i skok w dal.

Magdalena Kozłowska: Jak wygląda taki "normalny" dzień Ani Piszczałki?


Anna Piszczałka: W tym roku pisałam maturę, więc dużo czasu poświęcałam na naukę. Teraz sporo podróżuję… Jednak, gdy jestem w domu, pomagam rodzinie czy też odwiedzam znajomych.

Magdalena Kozłowska: Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Co z tej okazji powiesz Czytelnikom bloga? Czego Tobie możemy życzyć? 

Anna Piszczałka: Życzę czytelnikom wiary w siebie i aby te Święta przeżyli w spokojnej i miłej atmosferze i tego spokoju życzę im na co dzień, a magia Świąt niech się utrzyma przez cały rok. 






A tutaj kilka prywatnych zdjęć Ani, które podarowała specjalnie dla Was:







Kochani! Ja również życzę Wam wszystkiego dobrego z okazji Świąt Bożego Narodzenia! Spędźcie te Święta w rodzinnej, miłej, serdecznej atmosferze. Życzę Wam dużo zdrowia, miłości, szczęścia, dobrych ocen w szkole (dla tych uczących się), dla pracujących - samych sukcesów zawodowych, zero kłopotów, jak najmniej nerwów oraz spełnienia najskrytszych marzeń! Pamiętajcie o tym, że możecie WSZYSTKO! Uwierzcie, iż nic nie jest niemożliwe!!! Jeśli czegoś zapragniecie i będziecie uparcie do tego dążyć - to się spełni! :) Nie patrzcie na to, czy macie pieniądze i inne dobra materialne... To nie jest ważne. Największym skarbem jesteście Wy sami! Ania jest tutaj doskonałym przykładem, że nawet ludzie z małych miejscowości mają szanse na spełnianie marzeń! :) 
Uwierzcie, KAŻDY z Was ma jakiś talent - diament. Trzeba o niego dbać, rozwijać i go szlifować. 
Tu przychodzi mi na myśl "Przypowieść o talentach" z Pisma Św. ...

Wy sami w sobie jesteście skarbami. Wiele, wiele wartymi!

Kochani! Jeszcze raz powtarzam: Miejcie marzenia!!! Marzyć można w każdym wieku - dwóch, siedemnastu czy siedemdziesięciu lat! Nie zatracajcie wiary w siebie i swoje możliwości.

Życzę Wam osiągnięcia wszystkiego, czego sobie zapragniecie. I duuuuużo, dużo uśmiechu! :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.