037. Sesja...

Hej! W czwartek miałam sesję zdjęciową, zupełnie spontaniczną. Otóż - w środę rozmawiałam z Anią (fotografką) o sesji, powiedziała, że pasuje jej jutro czyli czwartek. Zebrałam manatki i pobiegłam na autobus [do cioci, bo mieszka bliżej Ełku i rano są lepsze dojazdy]. Wieczorem prostowałam włosy przez 2 h (do 1 w nocy), o 3 już wstałam i znów prostowałam... Po 4-tej pobiegłam na mpk. W drodze kropił deszcz, więc włosy zaczęły się puszyć... Myślałam, że przestanie, ale... jak tylko wysiadłam i spotkałam się z Anią to zaczęła się ulewa. Na głowie miałam te znienawidzone przeze mnie loki... :( Ale cóż - tak czy siak postanowiłyśmy zrobić kilka zdjęć. Może nie wyszły do końca idealnie, ale mimo wszystko dziękuję Ani za pracę w tych warunkach :D